Browse By

Nie tylko Romantic Psycho, czyli o mniej znanych płytach Quebonafide

Quebonafide jest obecnie największą gwiazdą polskiego rapu i ten status naprawdę trudno jest
jakkolwiek podważyć. Koncerty na prestiżowych imprezach sylwestrowych w towarzystwie największych
tuzów polskiej muzyki popularnej, dwie diamentowe płyty na koncie, niezliczona ilość sprzedanych
egzemplarzy płyt, ubrań i innych gadżetów, własna wytwórnia muzyczna, ciesząca się ogromną
popularnością, występy w telewizji i status jednego z pierwszych raperów-celebrytów – osiągnięcia
muzyka z Ciechanowa można tak naprawdę wymieniać godzinami, ale prawda jest taka, że zdecydowana
większość fanów kojarzy tylko jego najpopularniejsze dokonania, kiedy tak naprawdę Quebonafide
zachwycał swoimi nagraniami polską scenę rapową na całą dekadę przed Egzotyką, Taconafide czy
Romantic Psycho. Wyszczególnione utwory znajdziemy w serwisie golfnews.pl Biorąc pod uwagę, że
Kuba Grabowski nie ma jeszcze nawet trzydziestu lat, można śmiało uznać, że cała jego muzyczna
kariera jest dosłownie naszpikowana bardzo ciekawymi wydarzeniami i warto jest prześledzić
przynajmniej część z tych, które są dla większości fanów okryte nutą tajemnicy.

Yochimu, czyli ciechanowski rap podziemny

Wielu mistrzów sztuki rapowania próbowało na przestrzeni lat ukuć coś w rodzaju etosu prawdziwego
rapera, którym powinni się kierować młodzi twórcy. Quebonafide po latach zasłynął skonfliktowaniem
się z jednym z nich i byciem twarzą nowej fali polskiego rapu, ale w gruncie rzeczy jego kariera podążała
w pełnej zgodzie z owym etosem, w założeniach którego było między innymi tak zwane spłacenie długów
w podziemiu, czyli szlifowanie warsztatu rapowego poprzez wydawanie nieoficjalnych albumów
muzycznych w drugim obiegu. Quebo swój dług spłacał w Yochimu, czyli duecie, który tworzył wraz z
ciechanowskim raperem i producentem Fuso. Skład ten stworzył wspólnie trzy albumy, które nie odbiły
się w kraju większym echem, ale potwierdzały to, że Quebonafide już na początku swojej drogi był jedną
z najbardziej perspektywicznych postaci polskiego podziemia, ponieważ jego dynamiczne flow i teksty
oparte na niezwykle bystrych skojarzeniach składały się na rap inny niż wszystkie.

Eklektyka, czyli solowy debiut

Quebonafide bardzo konsekwentnie pracował na swoją renomę na polskiej scenie rapowej, występując
na przykład na bitwach freestylowych, gdzie miał jeszcze większą okazję do popisywania się ciekawymi i
barwnymi skojarzeniami i nawiązaniami do popkultury czy popularnych aktualnie memów.
Zwieńczeniem drogi podziemnej miał być jego solowy debiut, który również ukazał się w nieoficjalnym
obiegu i ekstremalnie ograniczonym nakładzie, który jednak wyprzedał się bardzo szybko i dzisiaj może
pochwalić się mianem jednego z najcenniejszych białych kruków w kolekcjach zapalonych fanów
polskiego hip-hopu, którego ceny bywają po prostu zawrotne na portalach aukcyjnych wszelkiej maści.
Mowa tutaj oczywiście o albumie Eklektyka, którego tytuł idealnie odzwierciedlał jego zawartość,
ukazując Quebonafide jako rapera niezwykle wszechstronnego i mającego zdolność do tworzenia rapu
niezwykle barwnego i charyzmatycznego, niezależnie od podjętej tematyki.

Płyta roku, Euforia, No to bajka

Kilka miesięcy po wydaniu doskonale przyjętej Eklektyki polską scenę rapową zelektryzowała
wiadomość, że Quebonafide zamierza stworzyć album w duecie z młodym, niezwykle perspektywicznym
i charyzmatycznym raperem z Krakowa – Eripe. Część fanów nie dowierzała temu, że taki projekt ma
szansę powodzenia, bo rap obu raperów był podobnie świeży, ale ich temperamenty były w gruncie
rzeczy diametralnie inne. Ostatecznie jednak w sylwestra 2013 roku płyta została wydana za darmo w
internecie, a fani zupełnie zwariowali między innymi na punkcie utworu “Prowo”, w którym
Quebonafide w sposób wręcz ekwilibrystyczny popisywał się szalonym, bardzo szybkim flow i
łamańcami językowymi. Płyta odniosła bardzo duży sukces, a utwory nawiązujące szeroko do
popkultury wszelakiej z grami i serialami na czele osiągały ogromną popularność i jasno wskazywały na
to, że Quebonafide lada moment wbije się do głównej ligi polskich raperów. Już na tamtym etapie
ciechanowski raper mógł najpewniej przebierać w ofertach od wszystkich wydawnictw muzycznych w
kraju, które to oferty jednak konsekwentnie odrzucał, budując swoją własną markę, czyli QueQuality.
Quebonafide w 2014 roku zaliczył występ gościnny w jednym z największych hitów roku, czyli w utworze
“Euforia”, który stworzył w duecie z Kasią Grzesiek na podkładzie muzycznym Pawbeatsa. Ten właśnie
epizod dał mu skok popularności, którego potrzebował w tamtym okresie, by rozpocząć przygodę z
własną wytwórnią muzyczną. QueQuality rozpoczęło swoją działalność i promowało nie tylko legalny
debiut Quebonafide, ale i wielu młodych raperów z podziemia, którzy reprezentowali całkowicie nowy
styl, któremu daleko było do tradycyjnie uderzających bębnów i tekstów “z przekazem”. “Ezoteryka”,
czyli legalny debiut Quebonafide, stała się tworem dosyć znanym, ale wiele osób z perspektywy lat nie
zdaje sobie sprawy ze szczególnych okoliczności towarzyszących wydaniu tej płyty. Doszło wtedy do
wielu krytycznych wycieków materiału z płyty na czele z utworem “Voodoo”, którym Quebo ponownie
chciał zachwycić swoim szalonym flow. Aby zrekompensować fanom ujawnienie części materiału przed
premierą, postanowił nagrać w zaledwie tydzień “Erotykę”, czyli mixtape z narracją prowadzoną przez
hypemana Krzy Krzysztofa i raperów z duetu Dwa Sławy. O dziwo, był on wypełniony hitami na miarę
tych z oficjalnego wydawnictwa, ale odbił się znacznie mniejszym echem, choć oczywiście zupełnie
niesłusznie.

Rok po wydaniu oficjalnego debiutu okazało się, że Quebonafide ukrywał jeszcze jednego asa w rękawie.
W zestawie z limitowanymi kartami sygnowanymi marką QueQuality dołączana była bowiem EP rapera,
którą w całości wyprodukował uznany na polskiej (i nie tylko) scenie muzycznej Matheo, a tematyka
utworów kręciła się stricte wokół bajek wyprodukowanych przez Disneya. Na płycie udzieliła się cała
gama znakomitych i słynnych gości, ale o tej płycie nadal nie słyszy się tak wiele, jak powinno.